Portret duchowy

"Bóg jej wystarczał. Wpatrzona w ducha Karmelu, w ducha kontemplacji, jednocześnie żyła aktywnym działaniem na rzecz Boga. Właśnie dlatego tak krzątała się przy biednych dzieciach, przy ludzkich sprawach, przy robotnikach i ludziach Zagłębia." - Ks. Abp Stanisław Nowak, Metropolita Częstochowski

Z duchowych pism

"Każda trudność jest możliwa do rozwiązania, gdy jest się z Bogiem." - Matka Teresa od św. Józefa

Modlitwy za przyczyną Sługi Bożej

"Uczmy się tej wrażliwości na człowieka i na jego sprawy, wpatrując się w życie i posługę patrona waszej diecezji, świętego Brata Alberta Chmielowskiego i Sługi Bożej Matki Teresy Kierocińskiej, zwanej Matką Zagłębia." - św. Jan Paweł II

Proces beatyfikacyjny

"Tak jak Hiszpanie chlubią się la Santa Teresa, a Francuzi Małą Teresą klauzurową, tak my możemy się chlubić naszą Matką Teresą" - O. Otto Filek OCD

Wypowiedzi o Matce Teresie

"Choć czyny jej i poświęcenie nie rzucały się w oczy za życia, bo umiała się jakoś dziwnie ukryć w gronie swoich Sióstr zakonnych - niemniej jednak wyryły się głęboko w sercach i pamięci ludzkiej". - O. Bernard Smyrak OCD

Translate

7 lipca 2016

70. rocznica odejścia do domu Ojca Matki Teresy Kierocińskiej


W 70. rocznicę urodzin dla nieba Matki Teresy Kierocińskiej nasze serca przepełnia wdzięczność i zaduma nad Jej życiem, tak oddanym Bogu i drugiemu człowiekowi.

Przypomnijmy sobie fragment homilii O. Andrzeja Ruszały OCD, wygłoszonej 12 lipca 2004 r. w Sosnowcu:
Jeżeli czytamy opracowania na temat Matki Teresy Kierocińskiej, to zauważamy rzeczywiście, że to serce trwało w Bogu – „Tam skarb twój, gdzie serce twoje”, że serce tej kobiety, tej fundatorki, rzeczywiście było przy Jezusie, przy Bogu od wczesnych lat i u Niego szukało światła, rozpoznawania swej drogi życiowej. Wiemy też, że to rozpoznawanie wcale nie przychodziło łatwo. Trzeba było doświadczyć wielu trudności i niemożności w realizowaniu tej woli Bożej, która wydawała się jej, że jest tą wolą i tą drogą, na którą Bóg ją wprowadza, żeby wreszcie odkryć to swoje własne zupełnie posłannictwo w Kościele.

Tak mnie uderzyło świadectwo, które zostawił o Matce Teresie Kierocińskiej Ojciec Anzelm też Sługa Boży, kiedy z perspektywy lat patrząc na jej osobę, dzieło, u którego początków ona stała - napisał w swoich wspomnieniach: „Wybrałem tę, która ze wszystkich najmniej była znana, furtiankę u sióstr albertynek, łagodną, ukrytą, również mało znaną u tercjarek. Zgodziła się podjąć to dzieło i pracę, o której, jak ja, nie miała pojęcia. Miała za to ducha, który się nie załamuje”. Piękne świadectwo, które jednocześnie wskazuje na te bardziej podstawowe cechy ducha Sł. B. Matki Teresy. To ważne, że O. Anzelm wybiera kogoś, kto mało znany jest, mało znaczący, więc musiała to być osoba, która nie robiła wokół siebie wiele szumu, osoba pokorna, ukryta. To ukrycie, to też bardzo charakterystyczna jej cecha i we wcześniejszych latach: ukrycie w modlitwie, ukrycie w posłudze codziennie pełnionej, takiej nie zwracającej na siebie uwagi, choćby właśnie tam, u sióstr albertynek na furcie.

Przez to pewnie była i dla O. Anzelma osobą ukrytą, bo jak wiadomo, pierwszą propozycję dla grupki tych sióstr tercjarek, które miały stanowić trzon nowego zgromadzenia, o przewodzenie tej grupie zwrócił się nie do niej, ale do kogoś innego. Dopiero potem, zwrócił się do kogoś, kto też mało był znany w gronie tych tercjarek.

Matka Teresa zgodziła się, podjęła to w duchu wiary. To jest też bardzo ważne: ten duch wiary. Chociaż, jak pisze O. Anzelm, podjęła się czegoś, o czym zupełnie nie miała pojęcia, co z tego będzie. A więc to zawierzenie Bogu: nie patrząc i nie wiedząc jak będzie. Wiedząc tylko, że Pan prowadzi i nie da zginąć. I wiemy, że to jej zawierzenie wielokrotnie, właściwie ciągle było wystawiane na bardzo liczne i wielkie próby. (…) Cechą charakterystyczną też, bardzo rzucającą się w oczy, jest wielka cichość tego człowieka i wielka delikatność wobec innych, zwłaszcza tych wszystkich, którzy byli jej przeciwni, od których wiele wycierpiała. Sama nigdy się nie skarżyła. „Tajemnica moja dla mnie” – tak jak mawiali święci. I to, co przeżyłam też dla mnie.
Myślę, że to są pewne cechy, o które i każdemu z nas trzeba się starać. My, jeżeli wspominamy ludzi naprawdę wielkich, ludzi wiary, ludzi zaufania Bogu aż do heroizmu, to nie po to, żeby tylko wysławiać ich pod niebiosy, ale przede wszystkim żeby uczyć się od nich, żeby widzieć w nich drogowskazy także i na nasze czasy, i na te sytuacje, w których przychodzi nam realizować nasze powołanie chrześcijańskie czy zakonne. I trzeba się uczyć. Trzeba się uczyć choćby tej mocy ducha, nie poddawania się zniechęceniu w trudnościach. Może nie przychodzi nam przeżywać takich trudności, jak jej przychodziło przeżywać w tak trudnych czasach, trudności nie tylko, zewnątrz, ale i wewnątrz. To jest wielkość człowieka, który potrafi z każdej strony przeżywać trudności, a mimo wszystko nie załamywać się.

Pamiętamy, jak św. Paweł pisze: „Przybyliśmy do Efezu, zewnątrz prześladowania, wewnątrz rozłamy i wątpliwości w sercu, a w tym wszystkim z całą mocą głosiliśmy Słowo Boże”. To jest pewna umiejętność wzniesienia się ponad te wszystkie rzeczy i zewnętrzne, i wewnętrzne. Czasami, to myślę, że łatwiej jest nam wznosić się ponad te zewnętrzne trudności, kiedy jest spokój w sercu i głębokie przekona-nie, że Bóg tego chce i że prowadzi, i jest się w zgodzie z tymi, z którymi to powołanie realizujemy, przeżywamy je. Natomiast, kiedy przychodzą wewnętrzne jakieś trudności w relacjach wzajemnych, a zwłaszcza wątpliwości osobiste, to wtedy trwać mimo wszystko jest rzeczywiście wiarą, wiarą heroiczną, zawierzeniem heroicznym Bogu. Do tego Pan Bóg wzywa nas. I nie brakuje pewnie i w naszym życiu takich sytuacji, trudności zewnętrznych, w naszych rodzinach czy wspólnotach oraz wątpliwości wewnętrznych. Bóg chce, żeby w tym wszystkim z mocą iść i głosić Słowo Boże na taki sposób, na jaki Pan Bóg pozwala w danej sytuacji.
Kiedy wpatrujemy się w Sługę Bożą, właśnie w tą jej delikatność wobec drugiego człowieka, cierpliwość w znoszeniu tych, którzy są trudni – możemy wiele uczyć się dla naszego codziennego życia, dla naszych relacji. Wiemy, jak nasze relacje z najbliższymi w domu, w rodzinie potrafią być trudne. Jak nieraz przez lata całe to nawarstwia się, aż potrafi urosnąć gdzieś do monstrualnych rozmiarów, że nie jesteśmy w stanie normalnie zachowywać się w obecności drugiej osoby, być życzliwym. Tutaj wiele możemy też uczyć się od M. Teresy, która przez lata całe znosiła jedną siostrę, która była jej nieprzychylna i czekała, aż Pan sam rozwiąże tę sytuację. I rozwiązał (…)

Dziękujmy Bogu za dar M. Teresy, dar dla zgromadzenia. Ona była tym fundamentem, trwałym fundamentem właśnie, dlatego, że tyle przecierpiała. Prośmy Boga, żeby podobnego ducha zaszczepił w naszych sercach. Prośmy Go też o potrzebne łaski, żeby nasze serce rzeczywiście było przy Jezusie, bo tam jest skarb twój, gdzie serce twoje. Amen.